Firma zleca agencji prowadzenie reklam, analityki, mediów społecznościowych i kampanii mailingowych. Zewnętrzny partner zakłada potrzebne konta, konfiguruje systemy, tworzy grupy odbiorców i przygotowuje raporty. Klient otrzymuje wyniki, więc przez długi czas może nie zastanawiać się, do kogo formalnie należą profile, dane i ustawienia wykorzystywane w działaniach.
Problem ujawnia się zwykle dopiero przy zakończeniu współpracy. Firma chce przekazać kampanie nowemu wykonawcy, ale okazuje się, że nie ma dostępu administracyjnego do konta reklamowego, narzędzia analitycznego, bazy mailingowej albo profilu utworzonego przez agencję. Historia działań pozostaje w systemach partnera, a nowy zespół musi zaczynać niemal od początku.
Dane powstałe dzięki budżetowi firmy nie zawsze automatycznie znajdują się pod jej pełną kontrolą. Jeżeli własność kont i zasady przekazania zasobów nie zostały ustalone na początku, outsourcing może stworzyć kosztowną zależność od jednego wykonawcy.
Konto założone przez agencję może nie należeć do klienta
Najbezpieczniejszy model zakłada, że podstawowe konta są tworzone na dane firmy, a agencja otrzymuje do nich odpowiednie uprawnienia. W praktyce bywa odwrotnie. Wykonawca prowadzi kampanie z własnego konta zbiorczego, na którym obsługuje wielu klientów.
Dla agencji jest to wygodne. Może szybko rozpocząć działania, zarządzać wszystkimi projektami w jednym miejscu i wykorzystywać wypracowane procesy. Klient nie musi samodzielnie konfigurować narzędzi ani zajmować się kwestiami technicznymi.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy firma chce przejąć kampanię. Niektórych zasobów nie da się łatwo przenieść pomiędzy kontami. Historia optymalizacji, listy odbiorców, ustawienia konwersji i informacje o wcześniejszych testach mogą pozostać u agencji.
Firma nadal posiada własną stronę, markę i materiały, ale traci znaczną część wiedzy zgromadzonej podczas wydawania budżetu reklamowego. Nowy wykonawca nie widzi, które reklamy wcześniej nie działały, jakie grupy przynosiły sprzedaż i z jakich powodów zmieniano ustawienia.
Dostęp użytkownika to nie to samo co własność
Klient może regularnie logować się do panelu i sądzić, że kontroluje konto. W rzeczywistości może posiadać jedynie ograniczoną rolę użytkownika, podczas gdy agencja pozostaje głównym administratorem lub formalnym właścicielem zasobu.
Różnica staje się ważna przy próbie zmiany uprawnień, usunięcia partnera, podłączenia nowego systemu albo odzyskania konta po konflikcie. Użytkownik z ograniczonym dostępem nie zawsze może wykonać te operacje.
Dlatego firma powinna wiedzieć nie tylko, czy może zobaczyć wyniki. Musi również sprawdzić, kto posiada najwyższe uprawnienia, na jaki adres zarejestrowano konto i kto może odzyskać do niego dostęp.
Podstawowe zasoby powinny być powiązane z firmowym adresem e-mail, a nie prywatną skrzynką pracownika agencji. Jeżeli konto zostanie przypisane do osoby, która później odejdzie, odzyskanie pełnej kontroli może wymagać długiej procedury.
Historia kampanii jest kapitałem firmy
Wartość konta reklamowego nie ogranicza się do aktywnych reklam. Znajduje się na nim historia wyników, informacje o skuteczności poszczególnych komunikatów, dane o odbiorcach i konfiguracja pomiaru.
Firma przez wiele miesięcy płaci za zdobywanie tej wiedzy. Część testów nie przynosi bezpośredniej sprzedaży, ale pokazuje, które rozwiązania nie działają. To również jest wartościowa informacja, ponieważ chroni przed powtarzaniem tych samych błędów.
Jeżeli przy zmianie agencji cała historia znika, nowy wykonawca może ponownie testować nieskuteczne grupy, kreacje i słowa kluczowe. Firma drugi raz płaci za uzyskanie wiedzy, którą wcześniej już posiadała, lecz nie mogła jej przejąć.
Dane z kampanii powinny być traktowane podobnie jak dokumentacja produktu, lista klientów czy historia sprzedaży. Nie są jedynie technicznym dodatkiem do usługi, ale częścią aktywów przedsiębiorstwa.
Problem dotyczy nie tylko reklam
Ryzyko uzależnienia występuje również w innych obszarach marketingu. Agencja może zarządzać narzędziem do wysyłki newsletterów, systemem analitycznym, platformą do publikowania treści, numerami telefonów wykorzystywanymi do mierzenia połączeń albo kontem do tworzenia stron docelowych.
Jeżeli te zasoby są powiązane z infrastrukturą wykonawcy, po zakończeniu współpracy firma może stracić dostęp do szablonów, automatyzacji, raportów i historii kontaktów.
Szczególnie wrażliwa jest baza mailingowa. Powinna być przechowywana i przetwarzana w sposób zgodny z udzielonymi zgodami oraz ustaleniami pomiędzy firmą i usługodawcą. Klient musi wiedzieć, gdzie znajdują się dane, kto może je eksportować i co stanie się z nimi po rozwiązaniu umowy.
Podobny problem dotyczy stron docelowych. Kampania może kierować użytkowników na adres kontrolowany przez agencję. Po zakończeniu współpracy strona znika, a firma traci treść, formularze i możliwość przekierowania ruchu.
Raport nie zastępuje surowych danych
Niektóre firmy otrzymują od agencji jedynie miesięczne zestawienie. Widzą liczbę kliknięć, koszt kampanii i liczbę konwersji, ale nie mają dostępu do danych źródłowych.
Taki raport pokazuje interpretację wykonawcy. Nie zawsze pozwala sprawdzić, jak obliczono wskaźniki, które kampanie zostały pominięte i czy sposób przypisania sprzedaży jest prawidłowy.
Po zmianie agencji firma posiada serię plików z wykresami, ale nie ma możliwości przeprowadzenia własnej analizy. Nie może zestawić kampanii z danymi sprzedażowymi, sprawdzić konkretnych okresów ani ocenić skuteczności według innych kryteriów.
Raportowanie jest potrzebne, lecz powinno uzupełniać dostęp do systemów, a nie go zastępować. Firma nie musi codziennie pracować w panelach, ale powinna mieć możliwość samodzielnego odczytu i eksportu danych.
Narzędzie agencji może ukrywać sposób pomiaru
Część agencji korzysta z własnych paneli i systemów raportowych. Klient widzi przejrzysty pulpit, który łączy dane z wielu kanałów. Jest to wygodne, ale może utrudniać zrozumienie, skąd pochodzą prezentowane wartości.
Jeżeli system należy wyłącznie do wykonawcy, po rozwiązaniu umowy dostęp do raportów może zostać wyłączony. Firma traci nie tylko bieżący podgląd, ale również archiwum wcześniejszych wyników.
Własne narzędzie agencji może także stosować określony model przypisywania konwersji. Jedna sprzedaż może być przypisana do reklamy, która pojawiła się jako ostatnia, pierwsza albo do kilku punktów kontaktu jednocześnie. Bez znajomości zasad raport może tworzyć mylący obraz.
Klient powinien wiedzieć, jakie dane są pobierane, jak są przetwarzane i czy można je wyeksportować w formacie możliwym do wykorzystania poza systemem agencji.
Brak kontroli osłabia pozycję negocjacyjną
Firma, która nie ma dostępu do swoich kont i danych, znajduje się w trudnej sytuacji podczas rozmów o cenie oraz jakości obsługi. Zmiana agencji oznacza nie tylko wybór nowego wykonawcy, ale również ryzyko utraty całej infrastruktury.
Dotychczasowy partner może nie stosować żadnych formalnych utrudnień, a mimo to sama skala migracji zniechęca klienta. Trzeba odtworzyć analitykę, założyć konta, przygotować grupy odbiorców i ponownie skonfigurować śledzenie wyników.
Koszt odejścia staje się wysoki, dlatego firma pozostaje przy współpracy, z której nie jest zadowolona. Zależność nie wynika wtedy z jakości usługi, lecz z braku przygotowanej możliwości jej przejęcia.
Zdrowa relacja nie powinna opierać się na technicznym uwięzieniu klienta. Agencja powinna zatrzymywać firmy dzięki skuteczności, wiedzy i obsłudze, a nie dlatego, że tylko ona posiada hasła oraz historię kampanii.
Umowa musi mówić nie tylko o materiałach
W umowach marketingowych często dużo miejsca poświęca się prawom autorskim do tekstów, grafik i filmów. Jest to ważne, ale nie wystarcza. Równie istotne są konta, dane, konfiguracje i dokumentacja.
Umowa powinna określać, na czyją rzecz tworzone są konta, kto posiada uprawnienia administracyjne i w jakim terminie zasoby zostaną przekazane po zakończeniu współpracy.
Warto także ustalić zasady eksportu danych, przekazania plików źródłowych, konfiguracji pomiaru oraz dokumentacji technicznej. Samo przesłanie haseł ostatniego dnia może nie wystarczyć, jeżeli nikt nie wyjaśni struktury kampanii i sposobu działania systemów.
Istotne jest również określenie, co agencja może zachować. Wykonawca ma prawo chronić własne metody, szablony i rozwiązania rozwijane dla wielu klientów. Nie powinno to jednak prowadzić do zatrzymania danych oraz zasobów sfinansowanych przez konkretne przedsiębiorstwo.
Jak powinien wyglądać bezpieczny model współpracy?
Najważniejsze konta warto zakładać bezpośrednio na firmę. Przedsiębiorstwo pozostaje właścicielem, a agencja otrzymuje uprawnienia potrzebne do wykonywania pracy.
Dobrze jest posiadać co najmniej dwie osoby z uprawnieniami administracyjnymi po stronie firmy. Chroni to przed sytuacją, w której dostęp zależy wyłącznie od jednego pracownika.
Hasła powinny być przechowywane w bezpiecznym systemie, a nie przesyłane w zwykłych wiadomościach. Należy również regularnie sprawdzać listę użytkowników i usuwać osoby, które przestały uczestniczyć w projekcie.
Firma powinna otrzymywać cykliczne kopie lub eksporty najważniejszych danych. Dotyczy to zwłaszcza baz kontaktów, raportów, list odbiorców, materiałów źródłowych i dokumentacji konfiguracji.
Warto także raz na kilka miesięcy sprawdzić, czy inna osoba byłaby w stanie przejąć działania na podstawie istniejących dostępów i opisów. Taki prosty test szybko ujawnia obszary zależne wyłącznie od wiedzy agencji.
Przekazanie kampanii powinno być procesem
Po zakończeniu współpracy nie wystarczy wysłać kilku linków i haseł. Przejęcie działań wymaga uporządkowania kont, listy aktywnych kampanii, zasad nazewnictwa, informacji o wcześniejszych testach i bieżących problemach.
Dobra procedura obejmuje również przekazanie analityki, pikseli, zdarzeń, integracji, szablonów, harmonogramów i kontaktów do dostawców. Nowy wykonawca powinien wiedzieć, które elementy są krytyczne i czego nie należy zmieniać bez wcześniejszej kontroli.
Najlepiej ustalić zasady przekazania już na początku współpracy, gdy obie strony są nastawione pozytywnie. Negocjowanie ich dopiero podczas konfliktu znacznie zwiększa ryzyko opóźnień i nieporozumień.
Profesjonalna agencja nie powinna obawiać się takich zapisów. Jasna procedura chroni również ją, ponieważ określa zakres obowiązków i moment zakończenia odpowiedzialności za kampanię.
Dane powinny zostać w firmie, nawet jeśli obsługa jest zewnętrzna
Outsourcing marketingu nie wymaga, aby firma samodzielnie zarządzała każdym narzędziem. Może w pełni korzystać z doświadczenia agencji, jednocześnie zachowując własność i dostęp do kluczowych zasobów.
Najlepszy model rozdziela obsługę od kontroli. Agencja prowadzi działania, optymalizuje kampanie i korzysta ze specjalistycznych narzędzi. Firma pozostaje właścicielem kont, danych oraz historii zgromadzonej dzięki własnemu budżetowi.
Prawdziwym aktywem kampanii nie są wyłącznie reklamy, lecz wiedza o tym, co działało, co zawiodło i jak zachowywali się odbiorcy. Jeżeli po zakończeniu współpracy ta wiedza zostaje u wykonawcy, przedsiębiorstwo nie kupowało jedynie usługi marketingowej. Nieświadomie finansowało budowę zasobu, nad którym samo nie posiada pełnej kontroli.